Smok i feniks uspokoiły się. Nagle stawały się coraz mniejsze i takie... bezbronne. Schudły ale wiedziałem że nie umrą.
-Nie mamy przecież szamanów! Jak je wyleczymy?- Zawołała z rozpaczą Kiara
- Nie wiem... z Moą chyba nie będzie problemu. Jest feniksem. Gorzej z tą wielką smoczycą...
Kiara wzięła Moę na swój grzbiet i powiedziała.
- Może znajdziemy kogoś? Ojj Dylan... co teraz będzie?- Zapłakała
-Spokojnie-Powiedziałem- Weź Moę do jaskini a ja poszukam jakiegoś szamana...
Wiedziałem że w pobliżu nie ma wilków więc poszedłem nad rzekę. Nagle nadbiegła Kiara.
-Dylan... z nimi nie jest dobrze... pospieszmy się!- Krzyczała
- Trzeba zrobić eliksir...
Przez 4 godziny biegaliśmy na zmianę do zwierząt i przygotowywaliśmy eliksir.
-Jest!- Krzyknęła Kiara- Poznaje po wyglądzie! Tak Dylan! Udało się!
Pobiegła szybko do zwierząt.
Kiara?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz