-No dobrze... Wracajmy
Wskoczyliśmy na Katę. Moa leciała obok aby móc zobaczyć czy nie nadchodzi wróg.
Nagle nadleciało stado kruków. Podziobały lewe skrzydło Katy. Próbowała lecieć dalej ale nie mogła. Krzyczeliśmy, a Moa odstraszała je. Kata poleciała w dół.
Kiara przytuliła się do mnie.
Spadaliśmy. Na szczęście nam się nic nie stało ale Kata... wyglądała jak martwa.
-Kata!- Pochyliłem się nad nią.- Kato proszę... nie umieraj...
Była cisza. Kata miała złamane skrzydło.
Nagle Moa wzleciała i usiadła na skrzydle Katy.
-Moa!- Krzyknęła Kiara- Proszę Cię, zejdź.
Ale Moa nie zeszła. Dałem znak Kiarze żeby poczekała. Katcie powoli zrastało się skrzydło.
- To ona ma taką moc?- Zapytałem
Kiara nie odpowiedziała. Uściskała Moę. Ale to nie był koniec kłopotów. Nagle zza drzew wyszedł mały smok...
-Jaki uroczy...- Westchnęła Kiara
Zbliżyłem się do niego. Nagle wyszedł wielki smok a na nim... ojciec Kiary!
Kiara?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz