-Witaj córciu- powiedział mój ojciec:
-Kto to?-zapytał wskazując na Dylana.
-To al... kolega.-szybko się poprawiłam. Gdybym powiedziała, że to alfa, wszystko byłoby stracone. -Masz na imię Al?-spytał go mój ojciec -Właściwie... tak.-dokończył Dylan, zauważając moje spojrzenie. -A więc Al... Będziemy musieli się pożegnać.-uśmiechnął się mój ojciec -Co?-zapytaliśmy na raz. Szybko rozejrzałam się po okolicy. Nic nie nadchodziło. Nagle Dylan stanął w płomieniach. Krzyknęłam z przerażenia i szybko je ugasiłam. Zaraz zrozumiałam błąd. -Testujesz mnie!-krzyknęłam do ojca. -Zgadza się. To tylko iluzja.-odpowiedział basior i zawył. Zdążyłam wytworzyć magiczną tarczę, zanim nadleciały demony. -Pomóż mi!-jęknęłam do Dylana, który był zaskoczony takim przebiegiem wydarzeń. Dylan? |
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz