Podbiegłem do Katastrofy, Kiary i Moi.
-Kata!- Krzyknąłem- Smoczyca była jeszcze trochę osłabiona ale już latała.
Uśmiechnąłem się do Kiary. Nagle usłyszeliśmy galop antylop.
-Uciekajmy!- Krzyknąłem- Chodź! Weź Moę i wskakuj na Katę!
Kiara wskoczyła na Katę a ta posłusznie odleciała. Beze mnie.
-Kaata!!!-Wrzeszczałem ale ona była już daleko. Musiałem się sam rozprawić ze stadem. Skoczyłem na pobliskie drzewo. Dobrze że byłem zwinny. Widziałem jak Kata nadlatuje więc szybko skoczylem w stado antylop i biegłem za nimi.
-Dylan!-Krzyczała Kiara- Dylan gdzie jesteś?!
Nagle antylopy gwałtownie się zatrzymały a ja biegłem. Zauważyłem przepaść, ale było już za późno. Runąłem w ciemną głąb. Ale poczułem coś wilgotnego. Katastrofę.
-Kiara! Kata! Dziękuje!- Ucieszyłem się a Kiara skierowała Katę do góry. Po chwili na smoczycy widziałem parę zabitych antylop.
-Przynajmniej mamy co jeść- Mruknęła
Uśmiechnąłem się.
Kiara?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz