-Może na dziś dość niespodzianek?-zapytałam z przekąsem.
-Może.-zgodził się Dylan. Uśmiechnęłam się.
-Jak już mamy te antylopy, to zjedzmy coś.-zaproponowałam. Zaczęliśmy
jeść. Było coś pięknego w tym, że lecimy, a co dopiero JEMY w powietrzu.
Zapatrzyłam się w krajobraz.
-Dylan? Gdzie my właściwie lecimy?-zapytałam
Dylan?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz